Zielono mi!
Na szybko strzeliłam z okna kilka zdjęć. Trawa w tym roku jeszcze nie koszona, stąd kwiatki. Dokładnie, to jeszcze nic w tym roku nie robiliśmy. W ogóle mieliśmy trochę problemów z roślinami, bo w tamtym roku coś dopadło nasze wierzby, a w tym mech zaatakował trawę - ale bliżej o tym w innym wpisie.
Teraz wrzucam co zrobiłam bez zbędnych słów i zmykam. Jest sobota, wypadałoby coś zrobić w domu. Kawka mi się nieco przedłużyła przez ten blog :D
Dodam jeszcze tylko, że kojec Miśki (pamiętacie Miśkę? :) ) przekwalifikowaliśmy na ogródek warzywny na własne potrzeby. Miśka pilnuje warsztatu pana w innym miejscu - spokoojnie, jest zdrowa i szczęśliwa. No i jeśli chodzi o yorki, została z nami już tylko Pumka. Suzi zdechła tydzień temu :(
Komentarze